sobota, 11 stycznia 2014

Dżalaloddin Rumi (Dżalal ad-Din ar-Rumi)

Żył w XIII wieku, Islam rządził na jego ziemiach, w sercu poza tą religią miał również chrześcijaństwo, a także dużą dozę mistyki i giętkiej, głębokiej myśli, która nie zna granic wyznaniowych. Żył pełnią życia, pochodził z jednego z największych centrów kulturowych Persji. Niestety Mongołowie je doszczętnie zniszczyli. On był uciekinierem, który przeszczepił mądrość na nowy grunt. Stworzył zakon wirujących derwiszów.
Wikipedia
"W pogrzebie Maulany uczestniczyli wyznawcy różnych religii – oprócz muzułmanów także i grekokatolicy, Ormianie, Persowie i Żydzi. Zapewne miało to związek z przeświadczeniem Rumiego zawartym w jego poezji, że wszystkie religie stanowią drogę do tego samego boga." 
Uważał, że miłość jest siłą stwórczą, a miłowanie Boga drogą do oświecenia.

Istnieją tłumaczenia na język polski, Rumi używał prostego języka do przekazywania skomplikowanych prawd o człowieku, miłości, Bogu.


Mały wybór z tomiku "W mgnieniu słów. Poezje":

Nie mówiłem : Zawróć z drogi, kiedy blisko jestem ja?
W tym mirażu nieistnienia źródłem życia jestem ja.
I gdy w gniewie mnie porzucisz na wiele setek lat,
I tak w końcu wrócisz do mnie, bo granicą jestem ja.
Nie mówiłem : Niech nie cieszy cię scena tego świata,
Kiedy mistrzem dni i nocy twych radości jestem ja?
Nie mówiłem : Jestem wodą, a ty rybą,
Nie płyń, gdzie ląd, kiedy morzem barw i smaków jestem ja?
Nie mówiłem : Byś jak ptaki nie schodził ku przynęcie?
Zawróć, bo siłą lotu, mocą nóg i skrzydeł jestem ja.
Nie mówiłem, że ograbią, serce zmienią w bryły lodu.
Kiedy ogniem, blaskiem, ciepłem twej przestrzeni jestem ja?
Nie mówiłem, ze przymioty w ciebie włożą wszechohydy,
Byś zapomniał, że początkiem wszechprzymiotów jestem ja?
Nie mówiłem, byś nie mówił, gdzie przyczyna jest porządku,
Kiedy stwórcą bezprzyczynnym jestem ja?
Jeśliś światłem serca, wiedz, gdzie jest droga do domu.
Jeśliś Bogu podobny, wiedz, ze nad tobą jestem ja


-----


 Otom ja – bezimienny i nijaki.
Kiedy :ja” będzie „mną” jako takim?
Rzekłeś : To, co tajemne, daj na środek.
Gdzie środek w tym środku „mnie” spocznie ?
W tym statku wędrującym „mnie” jednakim?
Także morze zatopiło się we „mnie”,
Bezbrzeżne morze zwane „,mną” jako takim.
Nie ma „mnie”, w obu światach „mnie” nie szukaj,
Oba zatraciły się w świecie „mnie” jednakim.
Wolny od strat i zysków niczym niebyt.
Cudak zmiennie niezmienny „mnie” jednaki.
Rzekłem : O duszo! Ty i ja to jedno.
Gdzie jedność - rzekła - z okiem „mnie” jednakim?
Rzekłem : Skoro jeszcze nie ma cię w słowie,
Jam przed tobą mówiący bez słów jako taki.
Oto „ja” biegnące bez nóg, „mnie” jednakie.
Głos : Czemu biegniesz? słyszę nagle Spójrz
Na to jawne – niejawne „mnie” jednakie.
Gdy zobaczyłem Słońce Tebrizu ja,
To morze, skarb, kopalnię „mnie” jednakie


----


 Jam ten księżyc, co gdzieś poza miejscem jest.
Nie szukaj mnie tam, bom z duszą jednym jest.
Każdy, wołając cię, myśli o sobie.
Ja zaś, wołając, ciebie dla ciebie chcę.
Ty też mnie widzisz w barwach, jakich chcesz,
Czy dobrych, czy złych? To bez różnicy jest.
Raz mnie przestępcą, a raz zdrajcą zwiesz.
To prawda, jam takim, póki-ś takim jest.
Dla ślepego nie ma mnie, jam pustką jest.
Dla uszu, co nie słyszą, jam niemy jest.
Jam wodą wód, sadem sadów, duszo !
Dla tysiąca róż jam jedna z nich jest.
Statkiem jest słowo, a sens morzem jest.
Wsiadaj szybko, bez ciebie on w porcie jest.


----


Dziś jam szczęśliwy z tobą, jutro z twą duszą też.
Z ciebie słodycz mej mowy i tutaj, i tam też.
Serce skosztowało twego wina – wyszło w świat.
Z nim czy bez niego – jestem, choć ono przy tobie jest.
Czekamy chwili, a serce pilnuje ciebie
W spokoju, w buncie, w zamieszaniu, w tłumie też.
Wino i wiatr od ciebie falą budzi serce
Szczęśliwe w upodleniu, w wysokich lotach też.
Chmura twej łaski w ziemię wsączyła swój napój,
Naszą duszą i życiem zmiękczyła granit też.
Gdy świat się skończy i ślad po człowieku zniknie,
Z tobą i duszy miło, i duszom razem też.
Twój pijany powab, twój czar i twoja magia
Wprawiły w osłupienie wszystkich – mądrego też.


----


W chwili, w której wiesz, że jesteś,
Miłość kolcem kwitnie.
Kiedyś w mgnieniu, zapomnieniu,
Wtedy miłość milknie.
W chwili, w której wiesz, że jesteś,
Komar cię zwycięża.
Kiedyś w mgnieniu, zapomnieniu,
Słoń ci nie dorówna.
W chwili, w której wiesz, że jesteś,
Ciążysz chmurą smutku.
Kiedyś w mgnieniu, zapomnieniu,
Mgły nikną przed tobą.
W chwili, w której wiesz, że jesteś,
Kochanek się dąsa.
Kiedyś w mgnieniu, zapomnieniu,
Podchodzi on w pląsach.
W chwili, w której wiesz, że jesteś,
Jak jesień się wichrzysz.
Kiedyś w mgnieniu, zapomnieniu,
Wiosnę w grudniu widzisz.
Szukając spokoju, w niepokoju się spełniasz.
Idź zatem za niepokojem, a spokój zyskasz.
Szukając przyjemności, nieprzyjemność rodzisz.
Odrzuć więc przyjemność, w truciźnie się odrodzisz.
Potrzeba sensu uczucie bezsensu obrodzisz.
Porzuć ją, a kwiatami sensu bezsensu rodzi.
Nie miłość kochanka, lecz hardość jego miłuj.
Wtenczas we łzach zobaczysz dar jego miłości.
Choru Wschodu, Słońce Religii znad Tebrizu –
Uwierz mi – przez mgły i gwiazdy przebije się nagi.


----


O Miły ! Słodycz lepsza czy ten co słodycz tworzy ?
Piękno księżyca lepsze czy ten, co księżyc tworzy ?
O, sadzie ! Tyś jest milszy czy kwiat i trawy w tobie ?
Czy ten, co ziarna wzbudza, narcyzy mokre tworzy ?
O, rozumie ! Tyś lepszy wiedzą i zmysłem,
Czy ten, co w każdej chwili tysiące myśli tworzy ?
O, miłości ! Choć jesteś niespokojnie splątana,
Jest coś, co dla miłości opończę z ognia tworzy.
Właśnie tym ja pijany, stumaniony, zdumiony,
Co raz pali mi skrzydła, raz je znowu tworzy.
Z jego łaski w serc głębi jest i Szirin i Chosrou,
On z jednej kropli myśli tysiące skarbów tworzy.
W miłości wszystkie skarby zamienia w miałki proch.
A z tej miłości jeszcze inne rzeczy tworzy.
Och, Słońce Prawdy Tebrizu ! Gdy uczynki serca
Słońce w grot przetopi, w sercu tarczę stworzy.


----


Krew miłości zakwita zawsze ogrodami.
Zakochanym jej bezdroża zawsze drogami.
Rozum mówi : Nie ma drogi poza zmysłami.
Miłość mówi : Już nie raz szłam tymi drogami.
Rozum stragan ujrzał, nuże towar swój chwalić.
Oko miłości za nim dojrzało stragany.
Niejeden Mensur, skrycie oddany miłości,
Wzgardził mównicą, wybierając szubienicę.
Kochającym fusy winne – szczęście zapału.
Rozumnym niedowiarkom – piekło niepewności.
Rozum mówi : Nie idź tam, w wyciszeniu jest ból.
Miłość mówi :Ależ w tobie jest niejeden ból.
Nie mów już więcej, wyrwij z serca istnienia ból,
Żebyś ujrzał w sobie bogactwa ogrodów strój.
O, Szamsie ! Tyś jest słońcem obłoku słów,
Słońce gdy wzeszło, rozpłynął się urok mów.

wtorek, 4 czerwca 2013

Dylan Thomas & Cliff Martinez - Death Shall Have No Dominion



Poniżej opis filmu z youtube.


Dylan Thomas reading his poem "Death Shall Have No Dominion" mixed with piece from Solaris soundtrack "Death Shall Have No Dominion" by Cliff Martinez.

Photos: Dylan Thomas, Solaris (film), Cliff Martinez, Stanislaw Lem (he wrote novel - Solaris, it has been filmed three times)

Death Shall Have No Dominion


And death shall have no dominion.
Dead man naked they shall be one
With the man in the wind and the west moon;
When their bones are picked clean and the clean bones gone,
They shall have stars at elbow and foot;
Though they go mad they shall be sane,
Though they sink through the sea they shall rise again;
Though lovers be lost love shall not;
And death shall have no dominion.

And death shall have no dominion.
Under the windings of the sea
They lying long shall not die windily;
Twisting on racks when sinews give way,
Strapped to a wheel, yet they shall not break;
Faith in their hands shall snap in two,
And the unicorn evils run them through;
Split all ends up they shan't crack;
And death shall have no dominion.

And death shall have no dominion.
No more may gulls cry at their ears
Or waves break loud on the seashores;
Where blew a flower may a flower no more
Lift its head to the blows of the rain;
Though they be mad and dead as nails,
Heads of the characters hammer through daisies;
Break in the sun till the sun breaks down,
And death shall have no dominion.

sobota, 13 kwietnia 2013

Starczyło was na dwadzieścia lat

Starczyło was na dwadzieścia lat,
dziś w gruzach leży wasz wyśniony świat,
wskrzeszaliście legendę,
pióra smak,
broni szczęk,
zerwanymi nićmi
spalone mosty tkaliście,
dzisiaj znamy was mgliście,
z nut,
ze słów,
ciemna krew cieknie,
w jaskini naszych snów,
cichutko krzepnie –

piątek, 12 kwietnia 2013

He Wishes for the Cloths of Heaven
Had I the heavens’ embroidered cloths,
Enwrought with golden and silver light,
The blue and the dim and the dark cloths
Of night and light and the half-light,
I would spread the cloths under your feet:
But I, being poor, have only my dreams;
I have spread my dreams under your feet;
Tread softly, because you tread on my dreams.

William Butler Yeats