Pływał nieokreślony i zatopiony w
łonie, jeszcze zanim stał się odrębny i samodzielny. Pierwsze
wydarzenie, które zapisało się echem w jego strukturze, to
niesamowite ciśnienie i gorąco, niektórzy opuszczali łono z
hukiem, zastygając w pełnych ekspresji formach, inni wybierali
łagodniejsze ścieżki i spływali, zatrzymując się po jakimś
czasie, by się ostatecznie ustalić. Jego droga wiodła w głąb,
gdzie niespodziewanie został oddzielony od pobratymców i został
tam w samotności na niezliczone lata.
2. Dojrzewanie
Drugim wielkim wydarzeniem były krople
wody, które objęły go wilgocią, początkowo nieśmiało i
delikatnie, jednak z upływającymi tysiącleciami coraz to
intensywniej.
Trzecia przygoda łączy się z nagłym
jego odsłonięciem, stało się to, kiedy ziemia drżała, wody było
więcej niż dotąd, zazwyczaj cierpliwa i łagodna, była tym razem
brutalna i potężna, niosła w swoich rozpostartych ramionach
drzewa, muł i nawet jego pomniejszych pobratymców. Poczuł
niesamowite szarpnięcie, a wtedy jego starzy sąsiedzi, którzy go
okalali, zostali porwani przez wściekły nurt, a on pozostał
niewzruszony w miejscu. Solidnie wgryzł się przez te lata w swoje
podłoże.
Kiedy żywioł się uspokoił, po raz
pierwszy spadły na niego promienie słoneczne, nagle w jego wnętrzu
odezwała się dziwna tęsknota – to było pierwsze uczucie jakie w
nim się odezwało, wcześniej był odwiecznie obojętny i niemalże
nieobecny.
Jeszcze przez wiele lat każdy świt,
powodował, że drżał wewnętrznie, a każda noc go uspokajała.
Z czasem jednak stał się jeszcze
bardziej twardy, woda spowodowała, że odrzucił swoją miękkość,
tak dalece, że kiedy nurtu zabrakło nic nie poczuł, po prostu był.
Na słońcu, w deszczu, w nocy, wśród zwierząt, pożarów lasów.
W ciągle zmieniającym się świecie, którego harmonii doświadczał,
ale nie pojmował.
3. Spotkanie
Pierwszy prawdziwy wstrząs poczuł,
kiedy upaćkany błotem chłopiec podniósł go gwałtownie i
nienawistnie rzucił w przestrzeń. Przez chwilę otworzył się na
tą istotę, co go wprawiło w zadziwienie, „jak to możliwe, że
tak długo byłem sam, jak to możliwe, żeby ktoś taki istniał?”
tyle tylko, zanim znów zastygł w swojej odwiecznej obojętności...
A chłopiec? Chłopiec to już inna
historia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz